Cześć Darek co dziś robimy?
Jak to,to ty nie wiesz?
Davis ma grać we warszawce,szok!!
Stary musimy jechać po słomę do Miłkowa bo muszę mieć na wyjazd więcej towaru.
Zaraz,zaraz o co chodzi z tą Warszawą?
Ty nie słyszałeś że największy saksofonista będzie grał w Polsce?!!
A mi to skąd wiedzieć?
No po kolei co tak naprawdę słyszałeś w radio?
To że koncert będzie i to jaki!!Muszę tam być.
A bilety to mi Jurek-brat załatwi bo ma tam znajomych.
Właśnie mamie mówiłem by zadzwoniła do Niego.
I co? Naprawdę się tam wybierasz?
Nie wybieram tylko WYBIERAMY!!
Ja ,ty i Wiesiek i może Kryststek...?
Tylko ta cholerna słoma.!!!
Dobra pojedziemy po słomę i zrobimy ze dwa odpały i będzie dobrze,
zdążymy jest tyle czasu że na piechotę bym obrócił tam i z powrotem.
Ty nie bądź taki bo ,czerwone pająki' za obraz cię wciągną.
niedziela, 19 kwietnia 2009
niedziela, 25 stycznia 2009
Izba 1994
Czas tak szybko mija.Wiele osób z tego zdjęcia już niestety umarło .
Mało mam zdjęć bo nigdy jakoś nie nadarzyła się okazja by je publikować w internecie.
Za namową blusiora i dzięki jego zapobiegliwości jakoś to zdjęcie się zachowało w niezłym stanie.
Izba wytrzeźwień to był czas nadziei i wiary w lepsze dni.
Jak często się zdarza by w takim przybytku rozpocząć pracę z narkomanami?
Tylko w takim mieście jak moje Stare-dziadowice
można było wymyślić odwyk w izbie wytrzeźwień.
W roku 1994 izba pracowała już tylko na pół gwizdka,pijani mężczyźni i kobiety były dowożone i rozbierane w tym samym miejscu.
Dziwnie czuły się pielęgniarki opiekujące się narkomanami w pierwszej turze
nasycania nas metadonem.
Nocne krzyki policjantów na pijanych ludzi bardzo je przerażało i szokowało.
Po raz pierwszy widziały działanie tego przybytku od środka.
Nie wiedziały panie pielęgniarki co mają ze sobą zrobić i do tego jeszcze ci hipisi i narkomani.
Przechodząc dwu tygodniowe przeszkolenie w Warszawie nie mogły się wiele nauczyć.
Zostawione na pastwę nocnych awantur i przeklinań młode kobiety z niecierpliwością czekały by nadszedł świt i by mogły już iść do swoich domów.
Były i takie ,które bały się wejść na salę podać dawkę przydzielonego metadonu.
Szalony czas pędzi niestrudzenie naprzód,gna jak światło kosmiczene z ogromą prędkością.
Patrzę na zdjęcie i sam się dziwię że od jego zrobienia minęło już15-lat.
A ja w tym samym miejscu,co dzień dawka syropu.
piątek, 12 grudnia 2008
Śląski odwyk?
Po św.Bożego Narodzenia w 1991roku,
poszedłem na któryś z rzędu detoks.
Rankiem przyjechałem z Magdaleną do Katowic.
To na Magdaleny prośbę zdecydowałem się na ten odwyk.
Czekałem w kolejce wiele miesięcy kręcąc by jak najpóźniej iść do szpitala .
Zbywałem Madzię jak długo mogłem lecz w końcu przyszedł czas że już nic nie mogłem wymyślić
by przedłużyć pobyt w Starachowicach.
Widziała Zdzisia który już wrócił do domu i kolej przyszła na mnie.
Przed moim pobytem wcześniej w tym szpitalu był mój kolega Dzidek.
Wrócił na święta i był o połowę chudszy!!!
Nic nie powiedział jak działają leki tam stosowane.
Nieświadomy więc niczego dojechaliśmy do szpitala.
Było tradycyjnie , wywiad i kto mnie przywiózł.
Opiekunem była moja narzeczona- Madzia,
kilka wymienionych zdań z i gdy się dowiedzieli że Magdalena
też jest pielęgniarką rozmowa już była bardziej życzliwa.
Rewizja osobista była formalnością,nic nie znaleźli z zakazanych rzeczy
które, tak często były przemycane na oddział.
Razem ze mną przyjmowana była dziewczyna ,
która po kilku minutach pobytu już zaliczyła zwis!!
Pomiędzy przyjęciem przez lekarza a dojściem na oddział
połknęła cały listek 'dormów'w papierze:D:D
W ten sposób chciała sobie przedłużyć jeszcze działanie narkotyków.
Po kilku minutach już spała ciężko oddychając.
Przyjęcie na oddział i podawanie leków po nazwą Hemiton!!!
Na oddziale było już kila osób z całego kraju.
To było straszne dla mnie,
zabójczy lek dla nisko ciśnieniowców jakim byłem :D
Nic nie wiedziałem o działaniu tego leku!!
Zdzisio przemilczał jakie jest jego działanie.:):)
Wieczorem podali mi kolejną dawkę hemitonu i za jakiś czas padłem twarzą na podłogę!!
Ciśnienie spadło.... sześćdziesiąt na czterdzieści!!
Ledwie co słyszałem jak lekarz ordynował jakieś leki na podwyższenie ciśnienia
chyba chodziło o kardiamid.
Spałem do południa na podłodze bo rowerek i zawroty głowy nie pozwalały na leżenie w łóżku.
Trudno było wstać z łóżka i iść do łazienki by nie paść ponownie na ryj!!
to zabójcze ciśnienie,nic nie drgnęło do góry!!
Opatulony w koce siedziałem więc na podłodze i czekałem aż się trochę polepszy.
Inni pacjenci chyba trochę lepiej znosili kurację.:D:D
byli tu już prze de mną.
Tak minęło ze trzy dni nim stanąłem samodzielnie na własnych nogach.
Zbliżał się Sylwester i wszyscy dostali jakiegoś amoku!!!
Nakręceni muzyką DŻEMU chcieli się jak najszybciej wypisać i przygrzać .
Każdy myślał o tych cholernych narkotykach,ja też!!
Naprawdę jak się słyszy muzykę tej kapeli i to w takim miejscu to chce się wyć z rozpaczy
że nie ma towaru pod ręką.
Miejscowi zaczęli drzeć prześcieradła na cienkie paski chcąc z nich zrobić chabetę!!
Byli już wcześniej umówieni że będzie przerzut kompotu na odział.
Zostałem wtajemniczony i poinstruowany co mam robić.
Tak więc miałem w tym czasie zająć czymś pielęgniarki by w pokoiku na przeciw
mogło dojść do tak bardzo oczekiwanego przerzutu.
Było około 20-tej gdy poszedłem do pokoju zabiegowego na zastrzyk
jaki miałem dostać przed snem, bym lepiej śnił:D:D
Relanium domięśniowo podane działa całkiem inaczej niż jak da się w,kanał'!
Dożylnie podane relanium czuć posmakiem migdałów......
miękkość jaka się robi w nogach daje dziwne doznanie i euforię.
Lecz nie tym razem bo bez kompotu tak nie działa.
Wreszcie jest strzykawka z towarem,
ląduje w rękach chłopaka dla którego był zorganizowany ten przerzut.
W pompce dwudziestce jet tylko osiem centów!!
Tak mało na taką dużą ilość chętnych do wzięcia.
Igieł było jeszcze mniej bo tylko jedna a AIDS już grasował po oddziale i nie tylko.
Miałem wrażenie że nikogo to nie interesowało ,
liczył się tylko towar w strzykawce i kto ma go brać??
Kłótnia i krzyki zwróciły uwagę pielęgniarek i zaczęła się rewizja:):)
Szybka decyzja że część towaru zostanie podzielona na dwie działki dla dziewczyn.
One były wolne od tej strasznej choroby.
Tak by się mogło wydawać że już wiadomo co i jak lecz była jeszcze trudność
narkotyk trzeba podać do żyły i to w taki sposób by krwi nie było w igle .
Zniszczone żyły przez długo trwałe branie,
zrosty na żyłach dawały małą szansę na w kłucie się za pierwszym razem
lecz jakimś cudem 'Cyganowi" się udało to zrobić.
Cdn....
poszedłem na któryś z rzędu detoks.
Rankiem przyjechałem z Magdaleną do Katowic.
To na Magdaleny prośbę zdecydowałem się na ten odwyk.
Czekałem w kolejce wiele miesięcy kręcąc by jak najpóźniej iść do szpitala .
Zbywałem Madzię jak długo mogłem lecz w końcu przyszedł czas że już nic nie mogłem wymyślić
by przedłużyć pobyt w Starachowicach.
Widziała Zdzisia który już wrócił do domu i kolej przyszła na mnie.
Przed moim pobytem wcześniej w tym szpitalu był mój kolega Dzidek.
Wrócił na święta i był o połowę chudszy!!!
Nic nie powiedział jak działają leki tam stosowane.
Nieświadomy więc niczego dojechaliśmy do szpitala.
Było tradycyjnie , wywiad i kto mnie przywiózł.
Opiekunem była moja narzeczona- Madzia,
kilka wymienionych zdań z i gdy się dowiedzieli że Magdalena
też jest pielęgniarką rozmowa już była bardziej życzliwa.
Rewizja osobista była formalnością,nic nie znaleźli z zakazanych rzeczy
które, tak często były przemycane na oddział.
Razem ze mną przyjmowana była dziewczyna ,
która po kilku minutach pobytu już zaliczyła zwis!!
Pomiędzy przyjęciem przez lekarza a dojściem na oddział
połknęła cały listek 'dormów'w papierze:D:D
W ten sposób chciała sobie przedłużyć jeszcze działanie narkotyków.
Po kilku minutach już spała ciężko oddychając.
Przyjęcie na oddział i podawanie leków po nazwą Hemiton!!!
Na oddziale było już kila osób z całego kraju.
To było straszne dla mnie,
zabójczy lek dla nisko ciśnieniowców jakim byłem :D
Nic nie wiedziałem o działaniu tego leku!!
Zdzisio przemilczał jakie jest jego działanie.:):)
Wieczorem podali mi kolejną dawkę hemitonu i za jakiś czas padłem twarzą na podłogę!!
Ciśnienie spadło.... sześćdziesiąt na czterdzieści!!
Ledwie co słyszałem jak lekarz ordynował jakieś leki na podwyższenie ciśnienia
chyba chodziło o kardiamid.
Spałem do południa na podłodze bo rowerek i zawroty głowy nie pozwalały na leżenie w łóżku.
Trudno było wstać z łóżka i iść do łazienki by nie paść ponownie na ryj!!
to zabójcze ciśnienie,nic nie drgnęło do góry!!
Opatulony w koce siedziałem więc na podłodze i czekałem aż się trochę polepszy.
Inni pacjenci chyba trochę lepiej znosili kurację.:D:D
byli tu już prze de mną.
Tak minęło ze trzy dni nim stanąłem samodzielnie na własnych nogach.
Zbliżał się Sylwester i wszyscy dostali jakiegoś amoku!!!
Nakręceni muzyką DŻEMU chcieli się jak najszybciej wypisać i przygrzać .
Każdy myślał o tych cholernych narkotykach,ja też!!
Naprawdę jak się słyszy muzykę tej kapeli i to w takim miejscu to chce się wyć z rozpaczy
że nie ma towaru pod ręką.
Miejscowi zaczęli drzeć prześcieradła na cienkie paski chcąc z nich zrobić chabetę!!
Byli już wcześniej umówieni że będzie przerzut kompotu na odział.
Zostałem wtajemniczony i poinstruowany co mam robić.
Tak więc miałem w tym czasie zająć czymś pielęgniarki by w pokoiku na przeciw
mogło dojść do tak bardzo oczekiwanego przerzutu.
Było około 20-tej gdy poszedłem do pokoju zabiegowego na zastrzyk
jaki miałem dostać przed snem, bym lepiej śnił:D:D
Relanium domięśniowo podane działa całkiem inaczej niż jak da się w,kanał'!
Dożylnie podane relanium czuć posmakiem migdałów......
miękkość jaka się robi w nogach daje dziwne doznanie i euforię.
Lecz nie tym razem bo bez kompotu tak nie działa.
Wreszcie jest strzykawka z towarem,
ląduje w rękach chłopaka dla którego był zorganizowany ten przerzut.
W pompce dwudziestce jet tylko osiem centów!!
Tak mało na taką dużą ilość chętnych do wzięcia.
Igieł było jeszcze mniej bo tylko jedna a AIDS już grasował po oddziale i nie tylko.
Miałem wrażenie że nikogo to nie interesowało ,
liczył się tylko towar w strzykawce i kto ma go brać??
Kłótnia i krzyki zwróciły uwagę pielęgniarek i zaczęła się rewizja:):)
Szybka decyzja że część towaru zostanie podzielona na dwie działki dla dziewczyn.
One były wolne od tej strasznej choroby.
Tak by się mogło wydawać że już wiadomo co i jak lecz była jeszcze trudność
narkotyk trzeba podać do żyły i to w taki sposób by krwi nie było w igle .
Zniszczone żyły przez długo trwałe branie,
zrosty na żyłach dawały małą szansę na w kłucie się za pierwszym razem
lecz jakimś cudem 'Cyganowi" się udało to zrobić.
Cdn....
Etykiety:
leki uzależnienia,
narkotyki,
odwyk
piątek, 28 listopada 2008
Śmiertelne żniwo nałogu.....
Słyszało się za pomocą poczty pantoflowej że któryś z biorących kompot zmarł.
Złoty strzał opisywany w książkach okazał się faktem i w polskim światku narkomanów.
Wychodząc najczęściej ze szpitala po odwyku jedna myśl kołacze się po głowie,
gdzie iść by jak najszybciej załatwić sobie działkę i przywalić,tak fest by zrzucić ten cały syf jaki otaczał człowieka w psychiatryku.
Odtruty organizm już nie tolerował tych samych działek kompotu lecz w trzewiach bywa tak mocne pragnienie wzięcia towaru,że nikt się nie zastanawia co dalej.
Co będzie za kilka,kilkanaście dni.
Czekanie na dealera w grupie,rozmowy o detoksach i głodach tylko wzmagają pragnienie brania towaru tu na miejscu pod chmurką!!
Nie ma co czekać na pójście do klatki w bloku czy gdzieś w ustronne miejsce.
Podwijam rękaw flaneli i bzzzz.....yk,towar podany dożylnie działa natychmiast.
Ciarrry,,,wejście tak mocne jak tąpnięcie w kopalni i nogi robią się takie miękkie.
Tak długo na ten moment czekałem od samego początku odwyku!!!
Wiele osób w takim napięciu bierze towar po wyjściu ze szpitala że kończy się to zgonem!!
Później się mówi że to był tzw:złoty strzał!!
Nie wiem czemu tak jest i tak się dzieje że po odwyku tak bardzo chce się ukłuć w żyłę.??
W rozmowie z mądrym psychiatrą dr.Gajewskim tak tłumaczył mi to zjawisko.
Porównując je do seksu.
Zawsze każdy chce się sprawdzić czy podoła,,:):):P
Znałem wielu ,którzy właśnie w ten sposób zakończyli swoje narkomańskie życie!!
Byli w młodym wieku i żal że tak młodo odeszli.
Złoty strzał opisywany w książkach okazał się faktem i w polskim światku narkomanów.
Wychodząc najczęściej ze szpitala po odwyku jedna myśl kołacze się po głowie,
gdzie iść by jak najszybciej załatwić sobie działkę i przywalić,tak fest by zrzucić ten cały syf jaki otaczał człowieka w psychiatryku.
Odtruty organizm już nie tolerował tych samych działek kompotu lecz w trzewiach bywa tak mocne pragnienie wzięcia towaru,że nikt się nie zastanawia co dalej.
Co będzie za kilka,kilkanaście dni.
Czekanie na dealera w grupie,rozmowy o detoksach i głodach tylko wzmagają pragnienie brania towaru tu na miejscu pod chmurką!!
Nie ma co czekać na pójście do klatki w bloku czy gdzieś w ustronne miejsce.
Podwijam rękaw flaneli i bzzzz.....yk,towar podany dożylnie działa natychmiast.
Ciarrry,,,wejście tak mocne jak tąpnięcie w kopalni i nogi robią się takie miękkie.
Tak długo na ten moment czekałem od samego początku odwyku!!!
Wiele osób w takim napięciu bierze towar po wyjściu ze szpitala że kończy się to zgonem!!
Później się mówi że to był tzw:złoty strzał!!
Nie wiem czemu tak jest i tak się dzieje że po odwyku tak bardzo chce się ukłuć w żyłę.??
W rozmowie z mądrym psychiatrą dr.Gajewskim tak tłumaczył mi to zjawisko.
Porównując je do seksu.
Zawsze każdy chce się sprawdzić czy podoła,,:):):P
Znałem wielu ,którzy właśnie w ten sposób zakończyli swoje narkomańskie życie!!
Byli w młodym wieku i żal że tak młodo odeszli.
wtorek, 21 października 2008
Pweł.... Dormicum szybki zwis....
Jeden z moich znajomych,Paweł przyniósł pewnego dnia takie małe ampułki.
Dormicum to lek podawany przy zabiegach chirurgicznych i stomatologicznych.
Z kompotem działał elegancko choć krótko zaraz po podaniu człowiek spał snem sprawiedliwego i
mógł się chwilę zrelaksować i uciec przed stresem dnia codziennego
oraz odpocząć bez świadomości bytu.
Braliśmy setki ampułek.
Jakoś dzień za dniem mijał tak szybko że nawet potrafiły całe tygodnie
uciekać gdzieś ......hen daleko w niebyt .
Bez koszmarów sennych i zmazów nocnych :P:P tak tak.:):):)
Zazwyczaj braliśmy po pięć centów kompotu i dwie ampułki dormicum.
W całej tej ilości trudno powiedzieć ile tego świństwa wlaliśmy w siebie.
Dormicum to lek podawany przy zabiegach chirurgicznych i stomatologicznych.
Z kompotem działał elegancko choć krótko zaraz po podaniu człowiek spał snem sprawiedliwego i
mógł się chwilę zrelaksować i uciec przed stresem dnia codziennego
oraz odpocząć bez świadomości bytu.
Braliśmy setki ampułek.
Jakoś dzień za dniem mijał tak szybko że nawet potrafiły całe tygodnie
uciekać gdzieś ......hen daleko w niebyt .
Bez koszmarów sennych i zmazów nocnych :P:P tak tak.:):):)
Zazwyczaj braliśmy po pięć centów kompotu i dwie ampułki dormicum.
W całej tej ilości trudno powiedzieć ile tego świństwa wlaliśmy w siebie.
Etykiety:
drugs,
leki uzależnienia
niedziela, 12 października 2008
Chłopcy z Ostrowca....
Też mało ich było w tym mieście.
Zaledwie trzech lecz byli to fajni ludzie więc napiszę kilka zdań i o nich.
Wojtek,Wężu i Mietek.
Poznałem Wojtka na polu w małej miejscowości zwanej przez miejscowych -Kunów.
Było tak ,któregoś dnia letnią porą w 81roku.
Zbierając do kapselka po winie, mleczko z maku zauważyłem Go jak robił dokładnie to samo po drugiej stronie pola więc jak się domyślacie widok raczej dziwny bo tak było Nas mało.
Cześć..:):)
Przyjacielu zwrócił się do mnie pytając jak mi idzie długowłosy chłopak,
dobrze mam prawie cały kapsel i już niedługo wracam do siebie.
A to skąd ty jesteś zapytał?.
Ja? no.. ze Starachowic odpowiedziałem i pyta dalej czy znam może Darka.K?
Znam i to dobrze a Ty skąd Go znasz?
Ze szpitala razem leżeliśmy w Kielcach na odwyku w psychiatryku w79r .
Co z nim żyje dopytywał się dalej.
Spoko właśnie do niego wracam jak tylko drugi kapsel dla Niego zbiorę.
Możemy jechać razem to go odwiedzę jak mogę się z tobą zabrać stopem.
Ok!!
Ty jak masz na imię zapytałem-Wojtek jestem podał rękę na przywitanie i zgodnie razem zaczęliśmy zbierać mleko każdy sobie.
Pod koniec zbioru już wiedziałem co nieco o nim i od jak dawna w 'branży'-5 lat!!
To wcześnie zaczynałeś powiedziałem to tak wyszło i tyle,co robić takie życie.
Jedni lubią alkohol ja lubię opiaty jak ty.
To masz już spory staż bo ja to dopiero zaczynam też bardzo lubię ten dreszczyk:P
To ilu was jest w Ostrowcu??
Mało tak naprawdę to w ciągu jest nas trzech
i dwóch od czasu do czasu bierze, sportowo:):)
Tak przy opowieści nowego kolegi praca nam szła szybko i już po kwadransie drugi Darkowy kapsel był pełen.
Powrót do Starachowic trwał krótko lecz mnie jak zawsze bardzo się dłużyło.
Lecz rozmowa z nowo poznanym kolesiem przeszła niezauważenie szybko.
Cdn.....
Zaledwie trzech lecz byli to fajni ludzie więc napiszę kilka zdań i o nich.
Wojtek,Wężu i Mietek.
Poznałem Wojtka na polu w małej miejscowości zwanej przez miejscowych -Kunów.
Było tak ,któregoś dnia letnią porą w 81roku.
Zbierając do kapselka po winie, mleczko z maku zauważyłem Go jak robił dokładnie to samo po drugiej stronie pola więc jak się domyślacie widok raczej dziwny bo tak było Nas mało.
Cześć..:):)
Przyjacielu zwrócił się do mnie pytając jak mi idzie długowłosy chłopak,
dobrze mam prawie cały kapsel i już niedługo wracam do siebie.
A to skąd ty jesteś zapytał?.
Ja? no.. ze Starachowic odpowiedziałem i pyta dalej czy znam może Darka.K?
Znam i to dobrze a Ty skąd Go znasz?
Ze szpitala razem leżeliśmy w Kielcach na odwyku w psychiatryku w79r .
Co z nim żyje dopytywał się dalej.
Spoko właśnie do niego wracam jak tylko drugi kapsel dla Niego zbiorę.
Możemy jechać razem to go odwiedzę jak mogę się z tobą zabrać stopem.
Ok!!
Ty jak masz na imię zapytałem-Wojtek jestem podał rękę na przywitanie i zgodnie razem zaczęliśmy zbierać mleko każdy sobie.
Pod koniec zbioru już wiedziałem co nieco o nim i od jak dawna w 'branży'-5 lat!!
To wcześnie zaczynałeś powiedziałem to tak wyszło i tyle,co robić takie życie.
Jedni lubią alkohol ja lubię opiaty jak ty.
To masz już spory staż bo ja to dopiero zaczynam też bardzo lubię ten dreszczyk:P
To ilu was jest w Ostrowcu??
Mało tak naprawdę to w ciągu jest nas trzech
i dwóch od czasu do czasu bierze, sportowo:):)
Tak przy opowieści nowego kolegi praca nam szła szybko i już po kwadransie drugi Darkowy kapsel był pełen.
Powrót do Starachowic trwał krótko lecz mnie jak zawsze bardzo się dłużyło.
Lecz rozmowa z nowo poznanym kolesiem przeszła niezauważenie szybko.
Cdn.....
czwartek, 9 października 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)






